Moce
Alicia wstała rano niczego nieświadoma. Znużona wstawaniem po kapcie zapragnęła je przysunąć bliżej bez wstawania i stało się. Zdziwiona przetarła ręką oczy, ale kapcie dalej stały blisko jej stóp. Pomyślała jednak, że to pewnie wieczorem postawiła je przy samym łóżku, a nie koło drzwi, jak miała to w zwyczaju robić. Zeszła na dół, do kuchni. Tam nikogo nie było. Znowu nie chciało jej się iść, trym razem po płatki. Pomyślała o nich, a szafka się otworzyła, a płatki wyfrunęły i przyleciały prosto do niej. Zdziwiła się i przeraziła nie na żarty. Przez całą drogę do szkoły zastanawiała się nad tymi dziwnymi wydarzeniami, które spotkały ją rano. Nagle jej telefon zadzwonił. To była jej ciotka, ale dzwoniła z telefonu mamy. Alicia dowiedziała się, że jej rodzice mieli wypadek, nie czekając aż autobus się zatrzyma, otworzyła drzwi i wyskoczyła na jezdnię. Złapała taksówkę i pojechała do szpitala. Jak najszybciej się dało. Była bardzo smutna, nie wiedziała, co z nimi będzie, miała nadzieję, że wyjdą z tego. Nie miała ochoty opłakiwać zmarłych rodziców. Alicia idąc przez korytarz zatrzymuje czas, chciała zobaczyć, jakie sms-y pisze jej wymarzony chłopak. Niestety, nie zamarza jedna osoba. Alicia zaczyna mówić zaklęcie na wymazanie pamięci. Jednak koleżanka jej przerywa. Mówi, że też jest czarownicą, dlatego nie została zamrożona. Alicia początkowo jest nieufna, ale w końcu daje za wygraną. Trudno skoro tak mówi. Każe jej pokazać swoją moc. Ta pokazuje jej kulę energii. Maria pyta Alicię, jaką ona ma moc. Ta pokazuje jej zatrzymanie czasu, przesuwa jedną osobę na korytarzu, materializuje na ręce swój długopis, potem go dematerializuje. Następnie zapala żywym ogniem szafkę swoją a potem gasi ogień. Trzyma w ręce kulę ognia. Rozsadza swoją chustkę i zamraża rozpraszające się kawałki. Potem cofa czas, czego nigdy wcześniej nie robiła. Maria nie chce jej wierzyć. Bo wszystko cofa się do momentu, kiedy Alicia ma pokazać swoją moc, kiedy dochodzą do momentu, w którym Alicia zamraża kawałki. Mówi Marii by podpisała kartkę, że widziała jak zamraża te kawałki. Ona pisze to. Alicia ponownie cofa czas i teraz jej wierzy.
Alicia szła do szkoły, a raczej na przystanek. Zobaczyła, że autobus już odjeżdża. Nagle wyciągnęła ręce do góry i autobus się zatrzymał. Nie w ten sposób, że zatrzymał go kierowca. Ona go zatrzymała. Zatrzymała wszystko wokół niej. Ludzie przestali chodzić, wszystko zamarło, nawet ptaki nie latały. Skoro chyba zatrzymała czas, to postanowiła to wykorzystać, podbiegła do autobusu i wsiadła do niego, wtedy wszystko ożyło. Widocznie potrafiła jeszcze zatrzymać czas. To było cudowne. W autobusie siedział chłopak z jej klasy. Strasznie ją denerwował. Cały czas dokuczał. Kiedyś chciał z nią chodzić, lecz ona odmówiła i od tamtego czasu postanowił ją prześladować i męczyć. Tym razem też nie omieszkał poprzestać na zwykłym „cześć”. Jak zwykle zaczął coś do niej mówić. Coś o tym, że wszyscy ją zostawiają, że matka ją zostawiła i ojciec zrobi to samo. Zdenerwowała się i to bardzo. Lekko kiwnęła palcem i wyrwała mu z rąk długopis. Zdziwił się, ale nawet nie pomyślał, że to ona. Autobus się zatrzymał, a do niego wszedł kanar. Natrętny chłopak z jej klasy wyciągnął bilet. Ona przeniosła go umysłem za siedzenie. Kiedy kanar podszedł do niego on szukał dalej biletu. Kanar dał mu karę i kazał wysiadać. Alicia tylko się uśmiechnęła do niego z kpiną. Alicia przez kilka miesięcy rozwijała intensywnie swoje moce. Chciała by jak najwięcej ich w sobie miała. Marzyła o wielu mocach. Dlatego tak dzielnie o nie walczyła. Chciała żeby wszyscy się o tym dowiedzieli, by wszyscy ją lubili i kochali i by czuli przed nią lęk. Co kilka tygodni dostawała nowe moce. Po zatrzymywaniu czasu, kolejną jej mocą było przenoszenie się z miejsca w miejsce, czyli teleportacja. Zawsze wszędzie zdążyła. Z czasem nauczyła się również projekcji astralnej. Nie przenosiła się całym ciałem, tylko żyła w dwóch miejscach. Mogła normalnie rozmawiać, a jej drugie ciało robiło coś innego. Kiedyś zapomniała zeszytu. Użyła wtedy pierwszy raz projekcji astralnej. Kiedy wróciła do swojego najważniejszego ciała, w rękach miała już zeszyt. Kolejną mocą, było wzniecanie ognia. Mogła wzniecić ogień, a potem szybko go gasić. Potrafiła również spowalniać czas, ale nie zatrzymywać. Przyśpieszała molekuły, czyli rozwalała rzeczy. Kolejną mocą były kule ognia, mało przydatna moc.
Oglądanie codziennie tych samych programów każdego pewnie nudzi. Te same książki to też nudne. Dlatego wymyślono dodatek do gry The Sims 2 „Czas wolny”. Oferuje nam wiele nowych zajęć. Możemy tańczyć balet. Mamy specjalny sprzęt do rozwijania tego hobby. Tańczymy i uczymy się, zapewnia to wiele ciekawych doznań. Jeśli lubimy naprawiać samochody, to możemy kupić zepsuty samochód do naprawy i wtedy nasz sim może go naprawić. Jeśli wolim zajmować się modelarstwem, jest dla nas opcja zbudowania kolejki, własnej! Robienie glinianych naczyń to spore wyznanie dla twórcy sztuki. Potem można sprzedawać nasze dzieła, ale chyba lepszym pomysłem będzie ustawienie czegoś takiego na stoliku pokazowym. Malowanie nigdy nie było takie ciekawe. Nie dość, że możemy malować portrety własnej rodziny, to po wgraniu do gry jakiegoś obrazka, który bardzo lubimy, np. jakiegoś piosenkarza, nasz sim go namaluje. Czy to nie cudowne? Kucharz zadowoli się konkursami na najlepsze wypieki. Może poznawać nowe przepisy i się szkolić pod tym kierunkiem. Jeśli czyimś marzeniem jest szycie, wystarczy kupić maszynę do szycia. Szyjemy misie, rękawice kuchenne, a nawet wielką narzutę. Koniec jednej i tej samej pogody. Teraz trzeba zadbać o odpowiednie ubranie. Dach w tym przypadku jest konieczny, jeśli nie chcemy śniegu w domu. W lecie możemy się opalać na leżaku, chodzić w krótkich spodenkach, koszulce na ramiączkach i w samych ciepłych strojach, chyba, że pada deszcz. To też się zdarza w lecie naszych simów. Na jesień, cały świat jest kolorowy. Z drzew spadają zżółknięte liście. Jest to wyjątkowa okazja szczególnie dla dzieci. Przyniesie im mnóstwo zabawy. Możemy grabić liście, a potem je wyrzucić. Dla dzieci o wiele przyjemniejsze jest wskoczenie w całą gromadę liści. Wtedy całe grabienie idzie na Marnę, ale za to mamy zabawę. W zimie jest jeszcze więcej zabawy. Kiedy spadnie śnieg, a nie zawsze spada, możemy lepić bałwana. Wychodzą różne, bałwany – diabełki lub aniołki. Potem możemy zniszczyć naszego bałwana zwyczajnie na niego skacząc. Bitwa na śnieżki też nie jest najnudniejsza. Warto pobawić się tymi opcjami, bo sprawiają wiele zabawy. Miły czas na spędzenie czasu w gronie rodziny lub przyjaciół. Wiosną nic szczególnego robić nie możemy. Pada deszcz i na zmianę jest ciepło lub zimno. Możemy pójść nad staw i spróbować coś złowić.
Zgon matki Alicii nastąpił w chwilę po reanimacji, nie udało się jej uratować. Alicia i jej tata byli zdruzgotani. Po wszystkim, kiedy matkę odwieźli do kaplicy szpitalnej, córka usiadła koło ojca. Spytała, czy on też jest czarodziejem. Zaprzeczył i zaczął opowiadać. Anja powiedziała mu o swojej tajemnicy kilka lat temu, jak Alicia miała 10 lat. Chciała żeby jej mąż wiedziała o darze żony, który po jej śmierci odziedziczy córka. Roger był zszokowany, ale nie brzydził się zoną, tak jak niektórzy mieli to w zwyczaju. Wypadek był straszny, małżeństwo jechało na zakupy. Rozmawiali o wszystkim, także o darze. Zza zakrętu wyjechał motocyklista, pędził jak szalony. Wjechał w samochód małżeństwa, który obił się o drzewo, jednak nie tak silnie by od razu ktoś zginął. Teraz motocyklista pójdzie do więzienia za morderstwo. Matka Alicii ni żyje, jej ojciec walczy o przetrwanie, a nastoletnia córka może stać się sierotą. Nie stało się tak. Ojciec po kilku dniach został wypisany ze szpitala, stwierdzono tylko lekkie wstrząśnienie mózgu. Razem z córką, magiczną, wrócił do domu. Alicia idąc przez korytarz ciągle słyszała słowo „czarownica”. Zastanawiała się czy ktoś wie o tym, że ona ma moc. Ale w końcu przezwyciężyła strach i podeszła do koleżanki z klasy i zapytała, o co chodzi z tymi czarownicami. Okazało się, że na jednej ze stacji telewizyjnych puszczają pierwszy docinek Czarodziejek. Alicia postanowiła, że obejrzy ten serial, bo ma opowiadać o magii, która jej dotyczyła. Po obejrzeniu odcinka wiedziała, że czarownictwo to fajna rzecz, tak przynajmniej jej się wydawało. Ojciec dał jej magiczną księgę, z której korzystała jej matka w celu rzucania zaklęć i tym podobne. Jej pierwsze zaklęcie to czar na wywołanie uśmiechu na twarzy pewnej osoby. Tą osobą miał być jej tata. Czar się udał i to bardzo. Ojciec śmiała się jak szalony. Ona razem z nim. Wszystko wydawało się być tak jak przedtem, ale nie było. To wspomnienie o śmierci będzie powracać. Po spędzonym wspólnie czasie, Alicia poszła do swojego pokoju, by przestudiować księgę magii. Były tam czary, mikstury i inne ciekawe rzeczy. Alicia natknęła się na wzmiankę o przywoływaniu ducha. Postanowiła wezwać matkę.