Szkolny dzień

25 października 2011
Tagi: dyrektor, głośny, klasa, matka, pomysł, powód, płacz, ręka, spotkanie  |  Kategorie: Różne, Rozrywka

161Alicia poszła jak gdyby nigdy nic do szkoły. Wszyscy jej współczuli z powodu matki, lecz ona zbytnio się tym nie zamartwiała. To znaczy przykro jej było, że matka odeszła, ale nie mogła się rozkleić, a poza tym miała nadzieję na ponowne spotkanie z matką poprzez magię. Liczyła na to, że dzięki czarom uda jej się przywołać matkę. Myślała jakby to zrobić. Siedziała wtedy na lekcji fizyki. Nauczyciel kazał jej podejść do tablicy i zrobić zadanie. Wtedy użyła swojej mocy. Kreda sama wpadła jej w rękę. Nie wie jak to zrobiła, bo wcale nie chciała wziąć jej do reki, a jednak stało się. Na szczęście nikt tego nie zauważył. Jak gdyby nigdy nic zaczęła rozwiązywać zadanie. Rozwiązanie miała w głowie, wystarczyło tylko pomyśleć. No i pomyślała, dostała piątkę za zadanie i do tego pochwałę, że mimo śmierci matki, świetnie sobie radzi. Wtedy nie wytrzymała i wybiegła z klasy. Nie lubiła, kiedy ktoś jej przypomina o tej tragicznej śmierci. Skryła się w toalecie i zaczęła głośno płakać, tak głośno, że zawiadomiła dyrektora. Alicia jest na miejscu, gdzie zaczepia ją jej ciotka o imieniu Analucia. To ona do niej dzwoniła z powiadomieniem o wypadku. Prowadzi ją do Sali, w której leżą jej rodzice. Alicia jest zszokowana tym widokiem. Rodzice proszą Analucię o wyjście. Chcą poważnie porozmawiać z córką. Alicia siada zapłakana na skraju łóżka matki i czeka na tą rozmowę. Matka mówi, że być może nie wyjdą ze szpitala. Nastolatka nie chce tego słuchać i prosi by matka tak nie mówiła, ta jednak kontynuuje. Mówi córce, że miała magiczną moc. Jednak ta przeszła na córkę, widocznie wiedząc, że wcześniejsza właścicielka niedługo umrze. Alicia jest zdruzgotana i nie wie, co powiedzieć. Matka pyta czy córka nie miała przejawów tej mocy. Ona mówi o wszystkim, co jej się rano przydarzyło. Matka mówi, że to tylko jedna z mocy, że będzie ich więcej i więcej, i że będą rosły razem z osobą. Alicia nie dowierza temu, co mówi matka. Nie chce wierzyć, że jest czarownicą. Jednak musi przyjąć swe dziedzictwo. To, że jest, jaka jest i taka pozostanie. Nagle serce matki przestało bić, Alicia zaczęła płakać, nie chciała by najbliższa jej osoba odeszła. Z ojcem też dobrze się rozumiała, ale nie aż tak. Alicia jest smutna, że ojciec nie może zobaczyć matki, choć nie wie, dlaczego. Ale nie chce też by matka była na nią zła, tym bardziej, że już nie żyje. Alicia nie chce ranić jej uczuć. To smutne, tak potężna, a tak bezbronna. Ojciec wręcz błaga ją o ponowne spotkanie z Anją. W końcu córka ulega namowom rodzica. Wypowiada zaklęcie i pojawia się jej matka. Jest trochę zła, i pyta, czemu Alicia jej nie posłuchała. Nie jest tak bardzo zła, ale trochę tak. Mówi, że wolała by ojciec jej nie widziała przez kilka najbliższych dni, bo nie będzie chciał zrozumieć, że jego żona odeszła na dobre i że nie wróci pewnego dnia do domu i nie powie „Cześć kochanie”. To jest niemożliwe. Choć matka wspomniała coś o ostatecznej mocy, ale nic więcej. Alicia przeczuwała, ze to ona jest tą ostateczną mocą, ale na razie nie chciała pytać, a na pewno nie przy ojcu. Mógłby wtedy od niej wymagać wielu rzeczy, których ona nie potrafi. Anja pożegnała się z mężem i córką, prosiła Rogera o opiekę nad Alicią i by nie był dla niej zbyt wymagający, bo ona zawsze sobie poradzi.